Jeszcze o pokusach...
Tak sobie pomyślałam ostatnio - lubię liftować kartki przeróżne. To pozwala mi próbować czegoś nowego, sprawia, że staję się bardziej elastyczna... A że zachłanna jestem, jeśli chodzi o poznawanie nowego - liftuję często. Nie za bardzo wiem jednak - co począć potem z tymi liftami? Niektóre robię z myślą o kimś i wędrują pod opiekę, ale niektóre nie. Może sprzedaj, powiedziała mi ostatnio znajoma. Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić - przecież to są czyjeś pomysły, czyjaś pasja, to nic, że potraktowana przeze mnie często w sposób odmienny od pierwowzoru. Ja nawet nie specjalnie je pokazuję, bo czuję się niezręcznie... Takie oto miewam dylematy wieczorową porą... Dziś pokażę więc serię liftów przeróżnych oczywiście z podaniem danych autorów oryginalnych kartek. Pokażę je dlatego, że postanowiłam wysłać je do Kołderkowa. Tam już Cioteczki je spożytkują właściwie:)
Lift kartki autorstwa Roree
Lift kartki autorstwa Bety
Lift kartki autorstwa Judy
I taka oto kupka liftów i nie-liftów mi się uzbierała:)Jest jeszcze jeden lift, jeszcze cieplutki, bo z niedzieli. Ten do Kołderkowa się nie nadaje ale może znajdzie właściciela...
To lift kartki autorstwa Kim Teasdale i moje zmagania z kalką:)

















