Jeszcze o pokusach...

Jeszcze o pokusach...

Tak sobie pomyślałam ostatnio - lubię liftować kartki przeróżne. To pozwala mi próbować czegoś nowego, sprawia, że staję się bardziej elastyczna... A że zachłanna jestem, jeśli chodzi o poznawanie nowego - liftuję często. Nie za bardzo wiem jednak - co począć potem z tymi liftami? Niektóre robię z myślą o kimś i wędrują pod opiekę, ale niektóre nie. Może sprzedaj, powiedziała mi ostatnio znajoma. Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić - przecież to są czyjeś pomysły, czyjaś pasja, to nic, że potraktowana przeze mnie często w sposób odmienny od pierwowzoru. Ja nawet nie specjalnie je pokazuję, bo czuję się niezręcznie... Takie oto miewam dylematy wieczorową porą... Dziś pokażę więc serię liftów przeróżnych oczywiście z podaniem danych autorów oryginalnych kartek. Pokażę je dlatego, że postanowiłam wysłać je do Kołderkowa. Tam już Cioteczki je spożytkują właściwie:)
Lift kartki autorstwa Roree

Lift kartki autorstwa Bety

Lift kartki autorstwa Judy

I taka oto kupka liftów i nie-liftów mi się uzbierała:)


Jest jeszcze jeden lift, jeszcze cieplutki, bo z niedzieli. Ten do Kołderkowa się nie nadaje ale może znajdzie właściciela...

To lift kartki autorstwa Kim Teasdale i moje zmagania z kalką:)




Pokus ciąg dalszy...

Pokus ciąg dalszy...

Art-piaskownica kusiła kartką do liftu, którą wyszukała dla nas Kobens. Kartka Kristin Langnes jest taka poplątana, pełna przeróżnych skarbów i jest to niewątpliwie styl, który lubię najbardziej ale... No właśnie, jakoś nie potrafię zrobić z papierem tego co Kobens czy Kigabet, a bardzo, bardzo mi się to podoba. No nie umiem się przełamać w sobie i paciać farbą, drzeć, tuszować na maksa - może za jakiś czas? Zasiadam z myślą o kartce w takim fajowym stylu i co? Dramat jak mi maszyna krzywo "pojedzie" ze szwem - takie to moje wewnętrzne blokady... Nic to, spróbowałam zliftować tę kartkę, w miarę dokładnie, aczkolwiek po mojemu i w troszkę innych kolorach.

Oto efekt końcowy

Chyba nie jest najgorzej...

Choć ten dziurkacz brzegowy pasuje tu raczej średnio...

Uwielbiam dokładać tzw, "myśli przewodnie"...

Grubiutka, taka jak lubię...:)



43 - colour callenge

43 - colour callenge

Skusiło mnie znowu...:) Lubię wyzwania z bloga Cupcake Craft Challenges ponieważ są bardzo różnorodne. Kiedy zobaczyłam kolory w próbniku, zamknęłam stronę. Nie dla mnie - pomyślałam, kompletnie nie dla mnie... No bo co tu zrobić z taaakim próbnikiem?

Ale korciło mnie, korciło... Noooo... może by spróbować - tylko co potem począć z kartką w takich kolorach? Ale dziś mnie olśniło- przecież to idealne kolory na karteczkę dla dzieciaczków z Kołderkowa!

I tak oto powstała pogodna, kolorowa karteczka dla tych troszkę starszych dzieciaków...

Jak myślicie, Kochani, nadaje się?

Ja myślę, że się nadaje...

Baaa...., może nawet kogoś ucieszy?

Jest jeszcze cała masa rzeczy, które powstały w te deszczowe dni, niestety owiane są lekką tajemnicą, aczkolwiek rąbek to chyba mogę uchylić, co?



I nie jest to wszystko, bo duużo się dzieje ostatnio w moim scrapowym kąciku...
Aby mile zakończyć ten dzionek, podziękuję serdecznie Malgwie, która przyznała mi blogowe wyróżnienie...

Pozwolę sobie, nie nominować kolejnych osób, bo wszystkie, które podglądam kolorują tak pięknie, że nie potrafię wybrać...
Simon says... pink & brown

Simon says... pink & brown

Taaaaa... No jak tu przejść obojętnie? No nie da się;) I taka w wolnej chwili powstała karteczka wariacka znowu - taka, jakie lubię najbardziej. Z jednej strony - wycinankowa - żeby się załapać na wyzwanie kartkowe na Scrappassion, które brzmi "Wycinanki"...


Z drugiej strony - w różach i brązach, bo uległam namowom Simona...

Ech.... fajnie mi się ją robiło...

Bardzo fajnie...

Dużo różnych tuszów...

Ćwiek wiadomo skąd...

Jak widać, akwarelki górą...

Grubaśna wyszła....

Taka grubaśna, że uległam pokusie zmajstrowania pudełeczka...

...

...

Bardzo dziękuję za wszystkie ciepłe słowa, które pozostawiacie.
Jest gotowy już do drogi,

Jest gotowy już do drogi,

a raczej był gotowy i to dawno temu - mój pierwszy ALBUM WĘDROWNY. Uległam bowiem pokusie i zapisałam się do XIV edycji wędrowników na Forum Scrappassion. Album siedział w moich myślach od chwili, gdy pierwszy raz dowiedziałam się o wędrasiach, a było to całkiem sporo czasu temu - tylko jakoś tak okoliczności nie były sprzyjające, bo z moim refleksem wciąż nie udawało mi się zapisać gdziekolwiek. Może to i dobrze? Może właśnie dojrzeć musiałam manualnie, aby wyglądał tak, jak wygląda? Bo jedno wiem na pewno - jest dokładnie taki, jak go sobie wymyśliłam...

Tytuł oczywiście nie mógł być inny niż KOLORY, bo to jest to "coś", co fascynuje mnie od bardzo dawna, przeróżne zestawienia kolorów, szczególnie zaś te nie do pomyślenia...

Taki też jest mój własny wpis do tegoż albumu - krzyżówka intensywnej pomarańczy z przytłumioną zielenią i miedziany emboss dla dodania smaku...

Ćwieki ze Scrap.com.pl - wspominałam, że nie potrafię się powstrzymać przed tym, by wpinać je dosłownie wszędzie... Mają one pewną zaletę, którą baaardzo doceniam - naprawdę mocno spinają kwiaty. W porównaniu do poprzednich ćwieków, których używałam - wreszcie mam takie, które trzymają kwiatek w tym miejscu, gdzie ma on być - na amen.

Małym "przerywnikiem" i wstępem jednocześnie, jest strona z piosenką o kolorach, wymyśloną wieki temu, na samym chyba początku mojego wierszowania...

I zaproszenie do wpisów

Copyright © SO COLORS , Blogger